Nadszedł czas na podsumowanie wyprawy do Indii. Tak jak powiedziałem na jej wstępie, wyprawa taka niesie ze sobą tak wiele wrażeń, że na pewno każdy z Was wrócił odmieniony. Ludzka podświadomość zawsze korzysta z tych doświadczeń, które niosą najwięcej korzyści. Przetrwaliście trudne warunki klimatyczne, duże obciążenia fizyczne i psychiczne.
Teraz na pewno przyjdzie moment, gdy zauważysz, że po powrocie żyje się łatwiej. A przecież każdemu
chodzi o to, aby życie było łatwiejsze, przyjemniejsze, jeszcze bardziej pod kontrolą…..
Ja ze swojej pierwszej wyprawy też przyjechałem odmieniony. Odporny na słowne zaczepki, których przecież i Wy doświadczyliście od setek Hindusów. Przyjechałem odporny na trudne warunki- przestał być problemem ciężki plecak, który trzeba było nosić w upały, przestały być problemem piekielnie gorące noce w pokojach klitkach z huczącymi wiatrakami.
Druga wyprawa do Indii miała być zmierzeniem się ze swoim wnętrzem. Tematem roboczym było: Wewnętrzny spokój droga ku wolności.
Można w życiu uczyć się od najlepszych, można poszerzać wiedzę wielokierunkowo, można prowadzić szczęśliwe i spełnione życie- lecz to wszystko nic nie jest warte, jeśli nie potrafi się być samodzielnym. Kiedyś Tanzin Wangyal Rinpocze powiedział słowa, które mnie zadziwiły. Powiedział, że widział wielu mistrzów dzogczen i rzeczywiście byli oni niezwykli. Kiedy jednak jeden z nich wyjechał z Tybetu na zachód do Ameryki i musiał zmierzyć się z losem kolorowego emigranta, to zapłakał.
Nie pamiętam już w której to książce Rudolf Steiner napisał: Gdybyśmy od Boga dostali od razu wszystko bylibyśmy mądrzy, ale nie samodzielni. Bylibyśmy oświecenie, ale nie wolni.
Wyprawa do Indii jest wyzwaniem sama w sobie. Indie, to kraj legenda- o niewielu miejscach na świecie można tak powiedzieć. To kolebka wspaniałej starohinduskiej cywilizacji. To synonim biedy i przeludnienia. Królestwo bollywoodzkiego kiczu, oraz kraina cudów natury i przyrody. To wylęgarnia tropikalnych chorób, oraz wyjątkowa mieszanka różnych religii, zapachów, kolorów. Dla jednych Indie to piękno i niewyczerpane źródło inspiracji; inni określają je dosłownie jako totalny syf i najgorszy koszmar. Indie można kochać, albo je nienawidzić, ale na pewno nie można pozostać wobec nich obojętnym.
W pełni rozumiem te osoby, którym w niektórych momentach puszczały nerwy. Wiem, że warunki dla
niektórych mogły być czasami szokujące- dlatego od początku kładłem nacisk na skupienie uwagi na swoim wnętrzu. Tam, wewnątrz Twojej Istoty musi być zawsze spokój, bez względu na warunki panujące dookoła. Jest to jedyne miejsce, które może być całkowicie pod Twoją kontrolą. Dzięki tej kontroli można nadawać doświadczeniom takie znaczenia, na jakie rzeczywiście zasługują. Ten wewnętrzny spokój każdy
musi wypracować indywidualnie…. a życie co pewien czas nas zweryfikuje.
Wiem, że dobrze jest być czasami „na fali”. Dać się ponieść wirom wydarzeń i pozwolić, aby to one kierowały naszymi poczynaniami. Dobrze jest, gdy te wydarzenia są przyjazne.
Co robić, gdy jednak los rzuca kłody i nic się nie udaje?
Tych kłód będzie coraz więcej, ponieważ człowiek może duchowo ewoluować tylko wówczas, gdy jest do tego zmuszony ciężkimi warunkami zewnętrznymi. Wówczas, gdy ciężko, trzeba umieć odpuścić. Trzeba skupić uwagę na tym, co rzeczywiście jest ważne- dlatego dobrze jest mieć zasady.
Ja na pewno nie będę nikogo z Was oceniał. Wiem, że kierowaliście się dobrymi intencjami. Nie chciałem też w tych trudnych chwilach narzucać się z gotowymi odpowiedziami, rozwiązaniami. Uważam, że lepiej jest, gdy decyzje każdy podejmuje samodzielnie. Te decyzje przyniosą skutki, z którymi przecież każdy z Was musi wcześniej czy później osobiście się zmierzyć. I to jest sprawiedliwe.
Gdy się wyśpisz, odpoczniesz, wszystko co złe odejdzie w zapomnienie- pozostaną wspaniałe wspomnienia z podróży na inny kontynent, w inne warunki. Jechać do Indii to tak, jakby przenieść się do średniowiecza.
Gdy któregoś dnia znowu życie zechce zweryfikować Twoje zasady postępowania i będzie źle, Ty przypomnisz sobie naszą Magiczną podróż do Indii- przeprawę przez rzekę, przejście przez wioskę czy też tą jedna chwilę, gdy wypełniało Ciebie czyste światło spokoju podczas medytacji pod drzewem Bodhy.
Poczujesz wówczas, że tak naprawdę w życiu liczą się tylko te pozytywne chwile. I zachowania w pamięci tych pozytywnych chwil życzę Wam z całego serca.
g.



